Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matylda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matylda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2009

makaronowy deszcz..

zauważyłam, że ostatnio jestem bardzo oszczędna w słowach. wszystkie moje ostatnie posty lekko ubogie w tekst są. tak się zastanawiam... czyżbym nie miała nic do powiedzenia? a może to fakt, ze wpisy robię kątem w pracy...

zdjęcie nie jest najwyższych lotów, ale robione wieczorkiem z lampą. jeden papier - karton zakupiony w Ilowescrap i stemple. na pierwszym planie matylda, która kiedyś odkryła, ze makaron to świetny instrument do zabawy... bawiła się więc w makaronowy deszcz, a my później przez tydzień w całym domu znajdowaliśmy makaron. odnalazł się nawet w pralce...



a ja dziś zmykam do dentysty. jestem przerażona. tak. przerażona to dobre słowo. panicznie boje się dentysty. co ciekawe zanim urodziłam dziecko wszystko było w porządku. nigdy nie miałam problemów z wizytą. teraz jakoś mi się odmieniło i na samą myśl cała się trzęsę. czyżby to macierzyństwo mnie tak uwrażliwiło?

środa, 11 lutego 2009

ka-ka..

mamy pod domem rzeczkę, na której jest masa kaczek. raz zabrałam dziecko na karmienie kaczek i teraz biedna niania codziennie idzie z małą na wyprawę...

nawet jak czytamy ksiązki i zobaczy na obrazku kaczkę, to leci do kuchni pokazuje na chleb i ka-ka. normalnie szaleństwo.

bardzo lubię to zdjęcie. szalenie się raduję, kiedy mała piszczy rzucając chlebek ;)

wtorek, 10 lutego 2009

pasja..

A któż powiedział, że wędkarstwo to męska pasja? jak widać po minie i skupieniu matyldy- baby też mogą mieć z niego wielką frajdę! zabawa z małą ruszającą się rybką była lepsza niż z niejedną zabawką ;)


pozdrawiam gorąco, bo dziś bardzo zimno


brrrrrr

czwartek, 5 lutego 2009

Dobry duszek

czy wy też się tak lenicie i tylko śpicie? wczoraj wróciłam z pracy o 13.30 mała spała. położyłam się do niej chwilę i obudziłyśmy się o.. 16.05. wieczorem małą wykąpałam, położyłam się z nią na chwilę i... obudziłam się dziś o 7 rano... w ciuchach... skąd mnie na takie spanie wzięło? nie wiem..

ale czuję się jakoś dziwnie i obawiam się, ze może ta potworna grypa próbuje mnie zaatakować!! bronię się jednak rękoma i nogami wmawiając sobie, że odporna jestem i nic mnie nie może dopaść hahaha zobaczymy czy silna wola wystarczy ;)

a póki co moje przedwczorajsze LO z matyldą w roli głównej, ale to chyba nikogo nie dziwi.

scrap na podstawie mapki ze strony
pencil lines


wielkość 20x20 . bazą jest album zakupiony kiedyś od oliwiaen na forum. to pierwszy scrapek z tego roku. może do końca roku uda mi się zapełnić całość?? kto wie...

póki co pozdrawiam was w ten potwornie pochmurny dzień.


:)

wtorek, 4 listopada 2008

szczęśliwa..

najszczęśliwsza ;)

nareszcie edycja liftowa kreffcika dobiegła końca. byłam ostatnia w kolejce. w oryginale było ponad 10 papierów. ja tyle nie dałam rady dobrać. i tak wybrałam róże, bo to akurat jedyny zestaw papierów jaki zaposiadam. koniec końcem jednak 10 papierów mi się nie udało dobrać. jest 6, a to chyba i tak troszkę :)

na fotce matylda pierwszy raz w nowym, siedzącym foteliku. nie za bardzo jej się podobało.. co chyba widać ;)



W oryginale są polskie litery namalowane białym żelopisem. tylko tutaj nie wiem czemu nie widać ;(

wtorek, 7 października 2008

słońce powoli wychodzi...

i jakoś wygrzebuję się z dołka. mała już prawie zdrowa, ślubny paraduje w kołnierzu ortopedycznym... ja jeszcze jestem chora, ale to jakby zupełnie nie ma żadnego znaczenia.

poszłam do fryzjera i zmieniłam kolor czerepa, więc i humor od razu mam lepszy :)

w przyszłym tygodniu czeka nas roczek Matyldy. kto by pomyślał, że ona już taka duża!

to nasze zaproszenia. powstały już w tamtym tygodniu i już dawno zostały wysłane, ale nie byo zupełnie czasu, aby szybciej zaglądnąć na bloga...

już dawno chodził mi po głowie pomysł odbicia ręki małej, bo ogólnie mam pierdolca na punkcie jej rączek i nóżek. mam na stanie chyba z milion odbić z tego roku i gdzie tylko mogę to dołączam jej łapkę. musiała i być na zaproszeniu :)



w ogóle to muszę małą moją pochwalić, bo była taka dzielna przy odbijaniu!! sama chciała :) chyba się juz przyzwyczaiła ;)

czwartek, 25 września 2008

scraplift..

..stary, zaległy... nie mam czasu zupełnie na nic.. no może nie tyle co nie mam, co nie potrafię go sobie zorganizować... ostatnie dwa tygodnie miałam juz totalne urwanie głowy. w pracy do 22, 23.. teraz niby tylko 8-12, ale jak jest taka ładna pogoda to cały dzień z małą na dworze jestem. wracam o 17 jak ślubny kończy pracę i już nie mam siły nic. do tego jeszcze 2 razy w tyg aerobik..

no ale żyć trzeba!

do tego jeszcze nasz ukochany nikonik zaliczył glebę.. poleciał z szafki na podłogę.. i nie działa.. wysłaliśmy go do serwisu i mam nadzieje, że naprawa nie będzie droższa niż samo body... bo wtedy chyba się poćwiatruję normalnie..

dobra ale koniec marudzenia. moja zaległa kaszkowa praca:

niedziela, 14 września 2008

wiecie co się dzieje,

jak się człowiek przesyci jednym kolorem i to takim, którego nie do końca lubi?? wpada się w wielką czarną dziurę i... nie może się z niej człowiek wykaraskać..

chyba nie powinnam tego nawet pokazywać, ale co mi tam...

sobota, 13 września 2008

dalej w fiolecie,

choć zdecydownie nie jest to mój kolor.

tradycyjnie 20x20, tradycyjnie z małą.

dziś krótko, bez historii towarzyszącej.

Przepraszam, czy MY się znamy?

piątek, 12 września 2008

idę, idę...

pierwszy dzień kiedy matylda zaczęła raczkować. piękna chwila.. od tamtej pory nic już w naszym domu nie jest tam, gdzie powinno hahaha

czwartek, 11 września 2008

zła jak osa..

jakiś czas temu wydrukowałam sobie cały zestaw matyldowych zdjęć do oscrapowania. powoli po jednym podbierałam, ale doszłam do wniosku, że jak drukować (a drukuje sama w domu) to tylko wtedy kiedy mam pomysł na LO, bo potem zdjęcia leżą i nic z nimi nie robię.. brakuje pomysłów.

tak też było z tym zdjęciem... długo leżało i nagle mnie olśniło.. ot tak...

zielono mi..

środa, 10 września 2008

dzieje się dzieje!

oj dzieje się u mnie dzieje! ostatnio 4 dni byłam z myśliwymi na wsi. normalnie to jeżdżę z nimi to tu to tam, ale tym razem trafili mi się tacy, którzy tylko na kwaterze siedzieli. oczywiście wcale mnie to nie zmartwiło, bo dzięki temu miałam całe dni na scrapowanie :)

i wena przybyła ;)

powstało 8 scrapów pojedynczych i 1 album :)

masakra jakaś normalnie scrapowa...

i muszę przyznać, że przygotowanie mi do scrapowania poszło średnio ;) zapomniałam między innymi wyciskarki dymo i maty... ale poradziłam sobie. papiery (jak to się stało?) zabrałam tylko w zestawie fioletowym ?! nie za bardzo mi pasowało, ale dzięki temu mam kilka fioletowych scrapów..

ale póki co pokażę wam scrapa zielonego. tradycyjnie matylda...

śpij kochanie śpij i o aniołkach śnij..



a tak z innej beczki to okazało się, że kiedy mamy nie ma w domu matylda zasypia bez problemu w 5 min.

bez płaczu...

bez cycka...

kolejny zaległy

scraplift. nie było mnie 5 dni, ale już wracam. powoli :)

siedziałam sobie z myśliwymi na wsi i zamiast udzielać sie towarzysko - spełniałam się scrapowo scrapowałam. mam do przedstawienia całą masę prac! a póki co zaległości. temt miał byc dziwny jest ten świat, ale nie pasował mi napis. nijak.

troszkę też podudlałam.

z czego? z niczego... resztki papierów, nity, ćwieki czarny i biały cieńkopis, guziki, mulina, zielona akrylówka.

sobota, 6 września 2008

scraplift łańcuszek ;)

edycja Tores ;)

ale sie porobiło ;)

Tores kazała trzymać się jak najbardziej oryginału.. miała ambicję, żeby ostatni był kopią pierwszego haha. I szło całkiem nieźle dopóki ja sie za liftowanie nie zabrałam. coś mi strzeliło do łba nie wiem co, że podudlałabym.. nie wiem skąd taki pomysł, bo nigdy tego nie robiłam..

i wydawało mi się, że odwzorowałam wszystkie elementy, ale to chyba nie o to chodziło..

scrap oriki :


i mój trzymający sie oryginału hahaha lift:

co do dudlania to sie chyba za nie nie zabiorę szybko :( wiecie jaka to ciężka praca... i chyba trzeba mieć w tym wprawę :)

a co do liftowania to zaraz jak wróce do domu zapisuje się do kolejnej edycji :) albo założę swoja bo mam świetną pracę do zliftowania ;)

a póki co to zmykam na wieś, bo mam pod skrzydłami 4 przesympatycznych myśliwych z danii na dni 5 :) nie mam zasięgu w komórce, nie mam internetu, ale mam scrapowe zabawki :) może uda mi się znależć czas ;)

buziole

wtorek, 2 września 2008

cisza..

scrap powstał pod wpływem chwili, dosłownie chwili...

zastanawiałam sie nad zdjęciem do scraplotka. chciałam wziąść udział w II edycji, bo warunki całkiem mi odpowiadają :) .. i nagle słyszę w radio Janusza Panasewicza 'po co słowa':

Jest cicho tak jakby cały świat
umówił się na milczenie..


i od razu wiedziałam co z nim zrobić ;)



do scraplotka się nie nadaje, bo guzików i koronki brak haha

brystol czerwony (czego chyba nie widać), napis na taśmie, biała akrylówka, rubons ;)

i to by było na tyle. od jutra znikam. tzn będę, ale jakby mnie nie było :)

więcej w czwartek ;)

buziaki

niedziela, 31 sierpnia 2008

moje szczęście

ależ mam chrapkę na scrapowanie odstatnio! wczoraj zrobiłam LO nawet w jakimś magicznie szybkim czasie haha dwóch godzin haha. nie moge się napatrzeć na te matyldowe zdjęcia z plaży, o których było w poprzednim poście. kolejne z kolejki wyscrapowałam.

rozmiarówka tradycyjnie 20x20, co by potem zbindować razem. wydrukowałam sobie duże zdjęcie i nie za bardzo mi pasowało do takiej wielkości bazy, ale weszłam na Pencil Lines i znalazłam tam idealna mapkę jak dla mnie! oczywiście nie zgapiłam jej w 100 %, ani nawet 50 .. ale.. przynajmniej dała mi kopa do pracy :)

oto mapka:



a to moja wersja:



niewiele Tobie do szczęścia potrzeba... troszkę piasku, morza, nieba..

spokojnie mogłabym zliczyć to LO do prac beznożyczkowych ;0)

tym razem nie piszę z czego, bo nic tu nie ma..

i jeszcze czy ktoś może mnie proszę oświecić jak zrobić na blogspocie to, żeby zdjęcie było w średnim formacie, a po kliknięciu otwierało się w nowym oknie większe? bo wybór śrdniego formatu przy ładowaniu zdjęcia nie działa..

buźka!

sobota, 30 sierpnia 2008

nie ma jak u mamy..

jakiś czas temu wzięłam udział w scraplifcie łańcuszkowym - edycja mamami (ogólnie to zapisałam się nawet nie wiem gdzie i do kogo, bo nie mogę się odnaleźć w wątku, w którym każdy gada na inny temat haha). w każdym razie coś sobie źle wyliczyłam i jak już przyszła moja pora robienia lifta to nie znalazłam na niego zupełnie czasu.

poprosiłam o ominięcie, lub wyrzucenie na koniec kolejki, ale chyba się nie zrozumiałyśmy i dziewczyny czekały na mojego scrapa.. a ja, pewna, że wypadłam z kolejki postanowiłam sobie scrapnąć go kilka dni później... i odjechałam od oryginału maksymalnie... zrobiłam lustrzane odbicie, bo tak mi pasowało do układu strony..

dodałam zawijasa, bo mi się gdzieś spodobał... i tyle...

a potem nagle w wątku widzę, że czekają na mnie! no to dawaj i od razu wysłałam..

dobrze,że moja praca nie zmyliła kolejnych liftujących hahaha

a wyszło nam świetnie! i efekt genialny!!

a to LO Oriki:



i moja jakże wolna interpretacja :) z jedną z najbardziej ukochanych fotek małej :)



z czego?

papier we r memory keepers - camstock collection (sunnyside)- dwustronny (zakupiony na targach w warszawce), książka, rubonsik :), tag od gizmo, zawijas zrobiony z bordowych kropek dzięki nitownikowi Fiskarsa

niedziela, 3 sierpnia 2008

mój pierwszy scraplift.

dzis szybko, bo strasznie zabiegana jestem. i jak na złość po raz kolejny mój blueconnect postanowił zastrajkować. oj ćwiczę sobie przy tym necie cierpliwość, ćwiczę... potrzebowałam 10 min, żeby się zalogować na bloga i dość do strony utwórz posta... dobre co?!

mamy na forum nową zabawę- scrapliftowy łańcuszek działający na zasadzie głuchego telefonu. udało mi się być ostatnią w kolejce i moja praca zupełnie nie przypomina oryginału, który zaczerpniety został stąd, to za sprawą truskawki, która była przede mną i totalnie dowolnie potraktowała temat :)

oryginał:



truskawka:



moja interpretacja truskawkowego LO:- na zdjęciu Matylda ze swoja pierwszą lalą- jeszcze chyba w 1 miesiącu życia :0)






to tyle na dziś. muszę przyznać, że zabawa mi się spodobała i jak tylko wrócę zapiszę się znów. a póki co zabieram małą i wybywamy na tydzień pod namiot. oby tylko pogoda dopisała!

piątek, 11 lipca 2008

księżniczka tatusia..

mam takie jedno zdjęcie mojego B. z Matyldą. uwielbiam je. już dawno miałam je zescrapować, ale jakoś nie miałam genialnego pomysłu.. tak lezało i czekało na prawdziwy atak wenowy!



jakiś czas temu znalazłam nawet taką sentencję:

Someday I may find my Prince Charming, but my daddy will always be my King.

piękna jest. i wydawała mi się idealna to tego zdjęcia. jednak moje stukrotne próby przetłumaczenia jej na język polski zawsze kończyły się niepowodzeniem. jakbym tego nie przetłumaczyła, nigdy nie brzmiało to tak pięknie jak po angielsku. (swoją drogą nie wiem czy tylko ja tak mam, ale kazda sentencja wydaje mi się zawsze piękniejsza po ang niz po polsku.)

a bardzo chciałam coś właśnie po polsku umieścić..

i nagle wczoraj dostałam olśnienia!

dosłownie w chwilkę powstało coś takiego ;)



i kilka szczegółów







użyte materiały:

papier nie wiem co to, ale swego czasu był popularny u nas na scrappassion. napis wytłaczany dymo, na tymże papierze, a nastepnie pokolorowane literki cienkopisem, tusz brązowy cat's eye, oczywiście farba akrylowa brązowa [patyna odchodzi w niepamięć i tak za nią nie przepadałam!] i rub-on my mind's eye.

ps. czy ja juz mówiłam, ze kocham rub-onsy? ;)

dziś targnełam się na wyzwanie lipcowe, ale z prezentacją poczekam do jutra. musi najpierw dobrze obeschnąć ;)

a tymczasem miłego weekendu wszystkich podglądaczom życzę!

my się dziś na koncert Dżemu wybieramy! oj będzie się działo :)

buziaki

czwartek, 10 lipca 2008

tak się rodzi plotka.

dawno temu postanowiłam zescrapować matyldowego bloga. tego samego dnia jednak oprzytomniałam, zrozumiawszy, ze jest to nie mozliwe, biorąc pod uwagę ilość postów tam i moje tempo scrapowania..

mam jednak nadzieję, ze choć troszkę uda mi się wyscrapować, z matyldowych starych zdjęć...

oto jedno z nich..

kiedyś dzieciaki z naszego bloku zaczepiły nas na ulicy.
- a dlaczego matylda jest taka ciemna, a pani taka biała?
- ona tak po tacie.
-a to ona ma TATĘ MURZYNA!!!??






wielkość tradycyjnie 20x20,

użyte materiały:

papier z zestawu od kamaftut, farba akrylowa biała i turkusowa, napisy z wytłaczarki dymo na taśmie dymo, stempel zawijas AL, kalkomanie magnolia