Pokazywanie postów oznaczonych etykietą albumy wędrujące. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą albumy wędrujące. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 sierpnia 2008

clean & simple

dziś na forum ruszyła druga edycja scraplotka- wśród kilku wymogów jest jeden- ma być clean & simple.. wyzwania podejmę się na pewno! na wyniki czekajcie!

a póki co mój wpis do wędrowniczka yovi- w życiu ważne są tylko chwile. temat jakże piękny i przyjemny! a ja w czeluściach mojego komputera znalazłam takie oto LO, które zliftuję jeszcze nie raz i nie dwa... zakochana jestem w nim bez pamięci!! niestety bije się w pierś nie pamiętam skąd jest..

sam scrap jest piękny... absolutnie piękny w swojej prostocie...



no i moja matylda, tradycyjnie :) sesja znad morza, która udała nam się cudnie!! kocham te zdjęcia i już jestem w trakcie popełniania albumiku z nimi w roli głównej- będzie taki c&s (spodobało mi się to stwierdzenie i jakoś nie chce mnie opuścić)




z czego?

skrawek papieru cansona, biała akrylówka tu i ówdzie, stempel journalingowy, 2 ćwieki.

ps. po raz kolejny ubolewam nad faktem nie posiadania zaokrąglacza brzegów, ale z drugiej strony jak ostatnio zamawiałam bind-it-all w scraparcie, to stwierdziłam, że nie jest mi zupełnie potrzebny.. ah jak ja się myliłam!!

coś ruszyło...

powoli niczym lokomotywa ciągnąca za sobą obszerny skład towarowy..

wena jakby wraca.. malutkimi kroczkami... wolniuko... kiedy wydaje mi się, że już ją mam- chowa się- jakby obawiała się, że złapię ją z całych sił i już nigdy nie wypuszczę...

ale z drugiej strony czego miałaby się obawiać? czy jej jest u mnie naprawdę tak źle?

wedrujące edycja 4

na pierwszy ogień Kianit- pokaż mi swój optymizm.. mój ślubny stwierdził, że optymizmu w tym wpisie ni krzty nie ma... i muszę się z nim zgodzić. weno wróć!





z czego zrobione?

papier z zestawu od kamaftut, stemel journalingowy, kwaitki samodzielnie wykonane, guziki, ćwieki

i madziuli6- życie nastolatki.. pomysł miałam już dawno, ale kiedy chciałam się za niego zabrać wena chowała się.. walczyłam długo i się udało..





są rubonsy (jakże mogłoby ich nie być?!), papier od kamaftut, nity - zwykłe złote te z zestawu nitownicy zwykłej, białe kromki to z markara 3d, stemple jounalingowe

środa, 30 kwietnia 2008

totalna dolina twórcza.

i mnie dopadła. totalna dolina twórcza. nic a nic mi nie wychodzi. najpierw nie mogłam się zabrać za nic. złożyłam zabawki do pudełek i próbowałam sobie tylko twórczo myśleć i wymyślać coś tam. i nawet wymyśliłam. wydawało mi się, że wpadłam na pomysł wręcz genialny. Wyciągnęłam wszystkie zabawki z powrotem... wyscrapowałam... i ... jeszcze większy dół...

to wędrujący kaszellka z 4 edycji. temat być kobietą. dla mnie jakaś totalna masakra, bo ja mało kobieca jestem. stąd i motto mało kobiece. chcecie się przekonać? proszę bardzo:

są dwie zasadnicze różnice między kobietą a mężczyzną: po 1. większość kobiet woli zawsze iść na zakupy niż się p***. po 2. kobiety zawsze pakują do walizek wszystkie swoje rzeczy, bez względu na to, jak długo ma trwać podróż i dokąd jadą..
{j.carroll- muzeum psów}

takie fajne mi się wydawało heheh teraz stwierdzam, że to jakaś masakra...

nic tu nie gra. motto bez sęsu. wyszczególnienie słów też koło sęsu nie stało.. jedyne co mi się strasznie podoba to tak fotka- z mojego pleneru po_ślubnego.





skąd to się bierze? sama nie wiem..może to ta pogoda? ostatnimi czasy upały, totalne słońce. jak wychodzę z małą na spacer, to mam taką zasadę, że chodzę dopóki mała się nie obudzi. tym sposobem w poniedziałek siedziałam 3 godziny nad jeziorem na pomoście, bo dziecku się fajowo spało. spacer trwał ponad pięć godzin. jak do domu wróciłam to już siłki nie było na nic, a wieczorkiem jeszcze aerobik.. o 20 po aerobiku to już siłki zupełnie nic!! nawet nie miałam siły wejść na 3 piętro ;)

poza tym, ale to już jak najbardziej na plus zaliczyć mogę. mała złapała jakiegoś wirusa co to powodował biegunkę. maleństwo się strasznie męczyło i dosłownie co zjadła to przeleciało. i oczywiście po jednym dniu przeszło to na mnie... mój ślubny w końcu mówi do mnie:
- po co ty tak latasz? poduszkę sobie tam weź ;p
dwa dni męka moja trwała, najbardziej bałam się, że stracę mleczko i mała będzie miała katastrofkę, więc piłam wodę na maxa. co ciekawe, zamiast mniej pokarmu, miałam go coraz więcej. wydaje mi się to być zupełnie nieracjonalne. aż normalnie musiałam małą częściej karmić..

mój bilans? 4 kg mniej w 2 dni i 2 noce :) co ciekawe nie wróciło mi to jeszcze a już kilka dni minęło.. może tak zostanie ;)

na razie album siostry stoi i czeka, ale się za niego za bardzo nie zabiorę.. na szczęście póki co żaden wędrujący do mnie nie zbliża się. i dobrze. może po weekendzie wena wróci..

zaplanowaliśmy sobie biwakowanie, a tu rano wchodzę na pogodynkę i zapowaidają się zajebiste deszcze. uwielbiam to po prostu! jak weekend to pogoda do dupy. przychodzi poniedziałek i totalna parówa się robi... ah...

to chyba tyle. znikam. póki mała śpi nadrobię troszkę zaległości na forum ;)

środa, 23 kwietnia 2008

wędrowniczek MonaLisy ;)

musiałam sobie na chwilkę zrobić przerwę z albumem dla siostry. zalegały u mnie dwa wędrowniczki z 6 edycji MonaLisy i Kaszellka. albumik Mony przedstawiam wam dziś. na drugi nie mam w ogóle weny.

miałam dużo frajdy w scrapowaniu tych stronek. oczywiście porozcinane literki musiały być ;) poza tym jest to jedna z moich ulubionych fotek z Matyldą ;)

zastosowałam oczywiście stempelek tekstowy, który właśnie przyszedł od naszego ukochanego forumowego ibiska ;)

cos mi się wydaje, że chyba powoli zaczynam odkrywać mój styl.. tak mi się przynajmniej wydaje..






i szczególiki





kurczę nie wiem jak to się dzieje, ale z dnia na dzień mam coraz więcej frajdy z tego co robię, scrapuję znaczy się, choć już myślałam, że dawno temu osiągnęłam apogeum zadowolenia z mojego tworzenia ;)