Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nocne przemyślenia... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nocne przemyślenia... Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2008

tilly & the wall..

dziś postanowiłam sobie troszkę posurfować po scrapowych blogach. na rodzime ostatnio jeszcze znajduję chwilę, żeby zaglądnąć, ale zagraniczne zaniedbałam zupełnie. na którymś z blogów załączyła mi się ta muzyczka- tilly & the wall 'beat control'. nie wiem co to, nie wiem kto to, ale słysząc pierwsze tony dostałam gęsiej skórki... tak jak i słuchając po raz piąty i dziesiąty..

mam fazę na scrapowanie. zresztą po co mam iść spać jak matylda ząbkuje (idą czwórki podobno najgorsze z najgorszych) i tak co chwila się budzi..

przede mną wędrujący uhk o miłości..

dobrej nocki wam wszystkim życzę!

niedziela, 29 czerwca 2008

finał finał!!!

z utęsknieniem czekałam na dzisiejszy mecz finałowy pomiędzy niemcami a hiszpanią. kiedyś udało mi się wyjechać na stypendium do hiszpanii- zakochałam się w tym kraju! ci ludzie, zwyczaje, wolność i ogólna sielanka..

przez rok mieszkałam także w niemczech. i ten rok wspominam jako najgorszy w moim życiu! na szczęście mieszkaliśmy całkiem niedaleko holandii, więc każdy weekend spędzaliśmy "zagranicą".

ogólnie niemców nienawidzę, uważam, że są bucami i tyle. oczywiście znam też fajowych niemców, ale uogólniając jestem na NIE.

tak więc siedzimy i oglądamy mecz- moja mama, tata, Matylda i ja. stawiamy oczywiście na hiszpanów i zaciskamy kciuki, żeby niemcom nie udało się strzelić gola, albo żeby przez przypadek nie podyktowano im karnego...

85 minuta meczu:

ja- żeby tylko niemcy nie strzelili gola.
mama: właśnie właśnie!! hiszpania musi wygrać!!... ojoj ojoj coś się dzieje... a ci w czerwonych koszulkach to kto??

:)

piątek, 20 czerwca 2008

scrap miszczowski

tylko jeszcze na chwilkę chciałam wrócić do scrapa miszczowskiego, bo od wielu osób słyszałam cudne zdjęcie!



jest taka stronka, na której możecie sobie to i tamto wyczarować, nawet umieścić swoją podobiznę na torsie beckhama heheh i z tej stronki mamy właśnie owe cudne zdjęcie ;)

zapraszam na photofun

a dla tych co po angielsku niet, po niemiecku niet i po rusku toże niet to:

  1. wybierasz sobie efekt (te oznaczone w rogu buźką magicznie odnajdują twarz na zdjęciu ;) )

  2. wybierasz w kompie zdjęcie - nie może przekraczać 500 kb

  3. klikasz w wybrany efekt, na następnej stronie w browse i ładujesz zdjęcie z komputera. po chwili wyskakujesz Ty na koszulce angeliny jolie! (głupie, wiem, ale mi się zrymowało)


efekty ogólnie średnie, choć są i perełki ;) np modelka wszechczasów na okładce Vogue'a!!





buźka

sobota, 24 maja 2008

W niedziele nie ma mnie w sieci..

ślubny na rybach, a mała w objęciach morfeusza.. dzięki temu mam troszkę czasu dla siebie, czyt. mogę nadrobić troszkę zaległości forumowo- blogowych. dziś na blogu jedynej i niepowtarzalnej karoli natknęłam się na linka w niedziele nie ma mnie w sieci, który skierował mnie tutaj. i tak sobie pomyślałam, że to świetny pomysł, aby ustalić sobie choć jeden dzień bez komputera. nie włączać. nawet się do niego nie zbliżać. ja mam już przez ślubnego odgórnie narzucone weekendy bez kompa, ale właściwie w te zakazane dni też choć na chwilę uda mi się kompa włączyć.

a właściwie po co? najczęściej zupełnie bez celu..żeby sprawdzić przepis, żeby sprawdzić pogodę, żeby sprawdzić program tv. nie wiem jak wy, ale ja jestem uzależniona. totalnie uzależniona. tzn mogę egzystować bez kompa, ale wtedy czuję się jakaś odcięta od świata..

a chyba warto zrobić sobie czasami przerwę od tego wielkiego wirtualnego świata. szczególnie teraz, kiedy mamy wiosnę, za chwilkę zacznie się lato... czas na przerwy jest idealny! a mi się na pewno przyda ;) choć muszę przyznać, że ostatnio prawie w ogóle nie włączam..

co wy na to? robicie sobie czasem przerwy od kompa? czy jesteście totalnie uzależnione? i komp nie dość, że cały dzień w pracy to jeszcze później w domu do nocy..?! a może warto ustalić sobie jeden dzień bez kompa i ten wygrany z nałogiem czas spędzić jakoś konstruktywniej? a jak dzień nie wypali to może choć jakiś jeden wieczór?

mój dzień bez kompa to niedziela.

buziole

ps właśnie edytowałam tego posta, aby sprawdzić czy wszystko ok i przeraziło mnie to zdanie: dzięki temu mam troszkę czasu dla siebie, czyt. mogę nadrobić troszkę zaległości forumowo- blogowych. chyba żarty się skończyły ja jestem uzależniona!!

wtorek, 13 maja 2008

pomarudzę troszkę..

zalożyłam bloga i miał on być motywacją. a tymczasem przyszło lato, bo wiosną tego co się dzieje za oknem nazwać nie można. więc całe dnie spędzam z małą na spacerach. to na mieście. to nad jeziorem. to nad morzem. poza tym, mała, kiedy jest w domu to absolutnie nie marnuje czasu na spanie. na zewnątrz potrafi za to nawet i 3 godziny przespać. dlatego wolę z nią cały dzień łazić. poza tym jak to mówią małe dziecko mały problem- duże dziecko duży problem.. matylda już raczkuje, a co za tym idzie zasuwa mi po całym domu i nie mogę z niej normalnie oka spuścić, bo oczywiście łapie się tylko za to za co nie wolno.

i do tego jeszcze te zęby. dziś kończy 7 miesięcy, a ma już 6 sztuk. ostatnie- 2 górne dwójki wyszły jej kilka dni temu. nocy nie przesypia. cały czas mogłaby ciumkać cycka. nie ma nawet szans na odłożenie jej do łóżeczka, bo od razu jest histeria. śpi więc przy cycku, dzięki czemu i ja się też nie wysypiam. i tak w kółko macieju. próby podawania jej butelki kończą się absolutnie na niczym. nie i koniec.

a scrapowanie?? no owszem odłożone jest w pudełkach... nie mam siły i czasu przede wszystkim. do tego nawet żadne wędrujące do mnie nie przyszły..

no i zlot. napaliłam się na niego, ale chyba jednak nie dam rady. okazało się, ze mój małżonek ma 14 czerwca ligę strzelecką w chodzieży. drugie zawody z trzech. po raz pierwszy od lat udało mu się załapać od ligi i nie może teraz z niej zrezygnować, a dziecka też ze sobą na strzelnicę nie zabierze. tak więc pozostaje mi mała.

podróż pociągiem odpada, bo nie mamy nikogo w warszawce, a z nią musiałabym jechać w piątek i wracać w niedzielę. poza tym samochodem też nie da rady, bo by nam się podróż wydłużyła o nie wiem ile godzin, tym bardziej, ze ja siedziałbym z przodu a ona z tyłu... no i nie wiem co wymyślić teraz, żeby było dobrze. bo szczerze, to nie wybaczę sobie nigdy jak się tam nie pojawię..