poniedziałek, 15 września 2008

ale mam świetny humor!

a złożyło się na niego kilka różnych spraw.

po pierwsze spędziłam cudowny weekend u rodziców. pełna chata normalnie. nareszcie mogłam nacieszyć się nieco siostrą, rodzice matyldą więc wszyscy uradowani :)

po drugie dziś byłam pierwszy dzień w pracy. oj tak na powroty zdecydowanie już czas. dziecko dzieckiem, ale życie na wychowawczym powoli przestawało mi się podobać...w sumie podobać jak podobać, ale chyba potrzebuję od życia czegoś więcej niż tylko zabawy z dzieckiem i jej koleżankami... wróciłam więc na 4 godziny dziennie. od 8 do 12. mała ma świetną nianię, która przychodziła do nas już w sierpniu, więc nie było żadnego problemu z pozostawieniem jej obcej osobie. a i mi się przyda troszkę wytchnienia. w każdym razie w pracy luz blus był. ahh jaki ja mam dziś świetny humor!!!

po trzecie wróciłam do domu, a tam w skrzynce czeka na mnie niespodzianka: blog candy od simona!!! tak szybko żadna przesyłka z usa jeszcze do mnie nie doszła. ledwo tydzień szła! a jeszcze oprócz stempelka dostałam świecidełka!! THANKS A LOT SIMON!!

chcecie się poślinić?? proszę bardzo..



i tak sobie pomyślałam , że jak już mam taki dobry humorek to może by jakieś blog candy na moim blogu zaproponować.. czemu nie!! dobrym nastrojem należy zarażać!!! szczególnie w takie zimne i nijakie dni jak dziś..

zasady blog candy pewnie są gdzieś ustalone i mogłabym je ściągnąć, ale tak na poczekaniu wymyślam swoje: proszę o pozostawienie komentarza pod tym postem i umieszczenie na swoim blogu linka do mojej zabawy. zwycięzca zostanie wyłoniony na podstawie losowania.

co można wygrać, bo to chyba najważniejsze jest:

zestaw rub-onów sztuk 20:



na komentarze czekam do czwartku 18 września do godz. 8.00 rano. zwycięzca zostanie ogłoszony wieczorem!

niedziela, 14 września 2008

wiecie co się dzieje,

jak się człowiek przesyci jednym kolorem i to takim, którego nie do końca lubi?? wpada się w wielką czarną dziurę i... nie może się z niej człowiek wykaraskać..

chyba nie powinnam tego nawet pokazywać, ale co mi tam...

sobota, 13 września 2008

dalej w fiolecie,

choć zdecydownie nie jest to mój kolor.

tradycyjnie 20x20, tradycyjnie z małą.

dziś krótko, bez historii towarzyszącej.

Przepraszam, czy MY się znamy?

piątek, 12 września 2008

idę, idę...

pierwszy dzień kiedy matylda zaczęła raczkować. piękna chwila.. od tamtej pory nic już w naszym domu nie jest tam, gdzie powinno hahaha

czwartek, 11 września 2008

zła jak osa..

jakiś czas temu wydrukowałam sobie cały zestaw matyldowych zdjęć do oscrapowania. powoli po jednym podbierałam, ale doszłam do wniosku, że jak drukować (a drukuje sama w domu) to tylko wtedy kiedy mam pomysł na LO, bo potem zdjęcia leżą i nic z nimi nie robię.. brakuje pomysłów.

tak też było z tym zdjęciem... długo leżało i nagle mnie olśniło.. ot tak...

zielono mi..

środa, 10 września 2008

dzieje się dzieje!

oj dzieje się u mnie dzieje! ostatnio 4 dni byłam z myśliwymi na wsi. normalnie to jeżdżę z nimi to tu to tam, ale tym razem trafili mi się tacy, którzy tylko na kwaterze siedzieli. oczywiście wcale mnie to nie zmartwiło, bo dzięki temu miałam całe dni na scrapowanie :)

i wena przybyła ;)

powstało 8 scrapów pojedynczych i 1 album :)

masakra jakaś normalnie scrapowa...

i muszę przyznać, że przygotowanie mi do scrapowania poszło średnio ;) zapomniałam między innymi wyciskarki dymo i maty... ale poradziłam sobie. papiery (jak to się stało?) zabrałam tylko w zestawie fioletowym ?! nie za bardzo mi pasowało, ale dzięki temu mam kilka fioletowych scrapów..

ale póki co pokażę wam scrapa zielonego. tradycyjnie matylda...

śpij kochanie śpij i o aniołkach śnij..



a tak z innej beczki to okazało się, że kiedy mamy nie ma w domu matylda zasypia bez problemu w 5 min.

bez płaczu...

bez cycka...

kolejny zaległy

scraplift. nie było mnie 5 dni, ale już wracam. powoli :)

siedziałam sobie z myśliwymi na wsi i zamiast udzielać sie towarzysko - spełniałam się scrapowo scrapowałam. mam do przedstawienia całą masę prac! a póki co zaległości. temt miał byc dziwny jest ten świat, ale nie pasował mi napis. nijak.

troszkę też podudlałam.

z czego? z niczego... resztki papierów, nity, ćwieki czarny i biały cieńkopis, guziki, mulina, zielona akrylówka.

sobota, 6 września 2008

scraplift łańcuszek ;)

edycja Tores ;)

ale sie porobiło ;)

Tores kazała trzymać się jak najbardziej oryginału.. miała ambicję, żeby ostatni był kopią pierwszego haha. I szło całkiem nieźle dopóki ja sie za liftowanie nie zabrałam. coś mi strzeliło do łba nie wiem co, że podudlałabym.. nie wiem skąd taki pomysł, bo nigdy tego nie robiłam..

i wydawało mi się, że odwzorowałam wszystkie elementy, ale to chyba nie o to chodziło..

scrap oriki :


i mój trzymający sie oryginału hahaha lift:

co do dudlania to sie chyba za nie nie zabiorę szybko :( wiecie jaka to ciężka praca... i chyba trzeba mieć w tym wprawę :)

a co do liftowania to zaraz jak wróce do domu zapisuje się do kolejnej edycji :) albo założę swoja bo mam świetną pracę do zliftowania ;)

a póki co to zmykam na wieś, bo mam pod skrzydłami 4 przesympatycznych myśliwych z danii na dni 5 :) nie mam zasięgu w komórce, nie mam internetu, ale mam scrapowe zabawki :) może uda mi się znależć czas ;)

buziole

wtorek, 2 września 2008

wygrałam!!!!

to niewiarygodne, ale dziś napisałam komentarz na blogu u Simon says stamp i... wygrałam :) teraz moge sobie wybrac 1 stampa z nowej kolekcji zimowej :)

ależ jestem podekscytowana :) tylko net mi nie chce chodzić i nie moge dostać się do tych stempelków :(

I won!

It truly amazing, but I won a stamp on Simon says stamp blog! It the first time ever I won something!! I am so happy to choose one of the stamps from new winter 2008 collection ;)

I am sssssssSo excited :)

5 minut później : ok to już mam! miłość od pierwszego wejrzenia!!

5 minutes later: ok I have one! this is love from the first sight!

cisza..

scrap powstał pod wpływem chwili, dosłownie chwili...

zastanawiałam sie nad zdjęciem do scraplotka. chciałam wziąść udział w II edycji, bo warunki całkiem mi odpowiadają :) .. i nagle słyszę w radio Janusza Panasewicza 'po co słowa':

Jest cicho tak jakby cały świat
umówił się na milczenie..


i od razu wiedziałam co z nim zrobić ;)



do scraplotka się nie nadaje, bo guzików i koronki brak haha

brystol czerwony (czego chyba nie widać), napis na taśmie, biała akrylówka, rubons ;)

i to by było na tyle. od jutra znikam. tzn będę, ale jakby mnie nie było :)

więcej w czwartek ;)

buziaki